Artykuł zamieszczony w miesięczniku „Kurier WNET”

Fake newsy, które uderzyły w Caritas Polska

Autor: Hanna Przeździecka

W Caritas Polska nie było mobbingu, nie było nadużyć finansowych ani konfliktu interesów
a jednak setki tysięcy Polaków czytało w mediach o rzekomych nieprawidłowościach w
największej organizacji charytatywnej w Polsce. Szanowana instytucja pomocowa została
zaatakowana najsilniejszą bronią – fake newsem.

Opublikowane w 2019 roku informacje o rzekomych nieprawidłowościach w Caritas Polska
były wstrząsem dla wielu osób, zarówno podopiecznych, darczyńców jak również hierarchii
kościelnej. Wszyscy zadawali sobie pytanie, jak to jest w ogóle możliwe aby w tak bardzo
kontrolowanej organizacji, mogło dojść do mobbingu czy nieprawidłowości finansowych. Z
jednej strony było niedowierzanie a z drugiej wylewające się z łamów gazet i krzyczące z
Internetu tytuły: „Caritas ze skazą” czy „Szemrane interesy w Caritas Polska”. Wszystko
działo się bardzo szybko, a Caritas Polska była bezbronna. Ta sprawa z pewnością przejdzie
do historii nie tylko w samym Kościele ale będzie też pęknięciem na wiarygodności mediów,
które wzięły w niej udział.

Silna i wpływowa organizacja
Caritas to ponad dwadzieścia tysięcy pracowników, dziesiątki tysięcy wolontariuszy, ponad
tysiąc placówek pomocowych. Siła tej organizacji jest ogromna. Często można usłyszeć
slogan, że Caritas „opiekuje się Człowiekiem od poczęcia aż do śmierci”. Caritas wydaje się
odporna na niepokoje w samym Kościele, być może dlatego, że jest najbliżej zwykłych i
potrzebujących ludzi. Każda diecezja w Polsce ma swoją Caritas, ma ją nawet Ordynariat
Polowy. Jest też Caritas Polska, która przede wszystkim pomaga potrzebującym za granicą.
Dowodzenie Caritas Polska to marzenie wielu księży. Jej dyrektor to jedyna wybierana
demokratycznie funkcja w hierarchicznym Kościele na poziomie kraju. Mianowanie na szefa
Caritas Polska jest odbierane jako dowód na silną pozycję kandydata. Dyrektor zarządza
ogromnymi pieniędzmi, buduje relacje z rządem, mediami czy biznesem, wszystko w celu
pomagania potrzebującym. Na tym polega skuteczność każdej organizacji charytatywnej na
świecie.

Nowy dyrektor, nowe porządki
W romantycznej wizji świata w Caritas Polska dobro czyni się samo a prace wykonują
uduchowieni, niesieni radością pomagania wolontariusze. Rzeczywistość jest bardziej
przyziemna. Organizacja jest po prostu zakładem pracy, który ma szereg wyzwań i
obowiązków. Dlatego musi zatrudniać fachowców, którzy nie tylko pozyskają pieniądze,
zorganizują pomoc potrzebującym ale też precyzyjnie rozliczą datki, sporządzą
skomplikowaną dokumentację czy skutecznie będą komunikować organizację ze światem, na
przykład przez media.
W 2017 roku na funkcję dyrektora został powołany ksiądz Marcin Iżycki. O jego mianowaniu
przesądziły głosy konserwatywnej większości w Episkopacie. Ponieważ jest świetnie
wykształcony, aktywny zawodowo – od wielu lat pracuje w Ministerstwie Finansów,
oczekiwania biskupów były bardzo jasne. Miał zmienić Caritas Polska tak, aby była
nowoczesną organizacją pomocową, która będzie sprawnie pomagać potrzebującym w
każdym zakątku świata. Ksiądz dyrektor Marcin Iżycki, tuż po powołaniu, rozpoczął
dynamiczne wdrożenie nowej strategii dla Caritas Polska.

Pracownicy: mój jest ten kawałek podłogi
Nowy dyrektor, po 10 latach rządów poprzednika, niemal natychmiast spotkał się z oporem
części dotychczasowych pracowników. „Nowe porządki” przyjęli jako atak na nich.
Natychmiastowych zmian wymagał na przykład dział zagraniczny, ponieważ kryzys
imigracyjny był u granic Polski. Kolejnym wyzwaniem była restrukturyzacja komunikacji
Caritas Polska, która do tej pory nie miała profesjonalnej strategii. Były zmiany pełnionych
funkcji, zakresów obowiązków czy reorganizacja stanowisk pracy. Nowy ksiądz dyrektor
nikogo z Caritas Polska nie zwolnił, część pracowników odeszła sama, nie godząc się na nową
jakość zarządzania. Dotychczasowi pracownicy najbardziej odczuli likwidację układów
towarzyskich i spółdzielni wewnątrz Caritas Polska. Po odejściu nie dali za wygraną. Dość
szybko uruchomili ofensywę przeciwko nowemu dyrektorowi. Jak najłatwiej zaatakować
pracodawcę a w dodatku księdza? Zaalarmować nieprzychylne Kościołowi media i oskarżyć
szefa – księdza o złe traktowanie, na przykład mobbing i coś co rozejdzie się lotem
błyskawicy – nadużycia finansowe.

Po długim poszukiwaniu, do współtworzenia i realizacji nowej strategii Caritas Polska została
zaproszona firma Commee Bridge z oddelegowanym jej pracownikiem, Robertem
Kazimierskim, byłym dziennikarzem, menadżerem biznesowym i specjalistą CSR. Nowy
dyrektor Caritas Polska chciał mieć profesjonalną obsługę medialną i jedocześnie ponosić za
nią jak najmniejsze koszty. Dzięki tej współpracy powstało Centrum Medialne Caritas Polska
a sama organizacja wypłynęła na nowe wody medialne, organizując duże kampanie, koncerty
na żywo, projekty CSR. Firma Commee Bridge zaczęła też pozyskiwać nowych partnerów i
darczyńców dla Caritas Polska.
Tymczasem ksiądz Marcin Iżycki cały czas mierzył się nie tylko z oporem byłych pracowników
ale też cichym sabotażem ze strony „starych” pracowników, którzy nie odeszli z Caritas
Polska. Ostentacyjne spóźnienia do pracy i niewypełnianie obowiązków, bardziej niż pracę,
przypominały próby sprawdzenia, jak daleko można się posunąć w konflikcie z pracodawcą,
który jest księdzem. Apogeum było kiedy założono grupę na jednym z komunikatorów
internetowych, gdzie hejtowano zarząd i pozostałych pracowników organizacji, używając
wulgaryzmów. Inną szokującą sytuacją była profanacja relikwiarza, przez zatrudnioną w
dziale komunikacji osobę. W samochodzie do przewozu relikwii świętego Wincentego,
położyła się i udawała zmarłą, prosząc o wykonanie zdjęcia.
Dziś już wiadomo, że chodziło o destabilizację organizacji. Jednocześnie cały czas trwały
przygotowania do ataku medialnego.

„Poprosimy o dokumenty”
We wrześniu 2019 roku w Caritas Polska pojawiają się dwie dziennikarki prasowe, ze
znanego dziennika. Od początku narzucają swoją narrację, żądają poufnych dokumentów,
nie przyjmując do wiadomości, że umowy tego zabraniają a sprawa nie dotyczy pieniędzy
publicznych. Ich pytania zdradzają, że wcześniej konsultowały się z byłymi pracownikami
organizacji. Redaktorki są dociekliwe, momentami napastliwe, nie przyjmują oficjalnych
komunikatów, żądają specjalnego traktowania. Spotkań w Caritas Polska jest kilka. Jest też
kilkukrotna wymiana e-maili z Commee Bridge. Kobiety otrzymują odpowiedzi na wszystkie
zadane pytania. W końcu pojawia się publikacja i wielki tytuł, na pierwszej stronie
poczytnego dziennika: „Caritas ze skazą”. Piszą o konflikcie interesów ze spółką Commee
Bridge, o „niejasnościach” finansowych oraz „złym traktowaniu pracowników” przez księdza

dyrektora. Wiele osób w Polsce i za granicą przeciera oczy ze zdumienia. Podobna reakcja w
Caritas Polska – co innego dyrektor mówił dziennikarkom, co innego można przeczytać w
tekście. Urywają się telefony. Episkopat, darczyńcy, Caritas Europa z Rzymu. Jak to możliwe
aby wobec tak bardzo kontrolowanej organizacji były tego typu zarzuty? Na artykuł reaguje
Episkopat Polski i powołuje specjalną komisję do zbadania sprawy. Caritas Polska kontrolują
prawnicy, biegli rewidenci, eksperci od finansów. W tym samym czasie w firmie Commee
Bridge zbiera się sztab prawników, którego celem jest reakcja na szkodliwe teksty. Zaczyna
się dogłębna analiza publikacji.

Dziennikarstwo śledcze czy plotkarstwo ubrane w publicystykę?
Wielu czytelników nie odróżnia gatunków dziennikarskich. Nie musi. Dziennikarstwo śledcze
wymaga świadków, dowodów, dokumentów. Tezy oskarżenia muszą być precyzyjne i dobrze
udowodnione. Takie dziennikarstwo wymaga dobrego warsztatu, znajomości przepisów, w
ramach których dziennikarz może się poruszać. Jego świętym prawem jest szukać informacji i
przekazywać je odbiorcom. Największym zaś obowiązkiem jest zachować rzetelność.
Jak w tym przypadku działały dziennikarki? Skala domysłów pochodzących z plotek,
uproszczeń, manipulacji, szkodliwych zbitek słownych a nawet zwykłych kłamstw zaskoczyła
nie tylko ekspertów od mediów ale też prawników. Taktyka działania autorek artykułu była
następująca; Nie potrzeba dowodu aby zadawać sugestywne pytania – one zrobią swoje. Jeśli
nie znajdziemy dowodów, nie zatrzyma to publikacji, brak odpowiedzi jest potwierdzeniem
domysłów. Efekt pracy dziennikarek wyglądał jak snucie „sensacyjnej opowieści śledczej”,
nie mając nic poza wyobraźnią.

Anatomia kłamstwa i manipulacji
Dziennikarki w swojej publikacji wielokrotnie dokonują zbitek słownych, których efektem jest
odbiór, że w Caritas Polska był mobbing. Autorki materiału całkowicie pominęły informacje,
że nigdy nie było nawet formalnego postępowania, ponieważ Państwowa Inspekcja Pracy nie
dopatrzyła się znamion mobbingu. Redaktorki w manipulacjach poszły dalej. W jednej z
publikacji podały informację, że 75% pracowników skarży się na złe warunki pracy i
mobbingowe zachowania. Tymczasem chodziło o ankietę przeprowadzoną wśród kilkunastu
byłych pracowników (w Caritas Polska było wtedy zatrudnionych ponad 60 osób), z których
75% mówiło o „odczuciach”, z których Inspektor Pracy nie wywnioskował mobbingu, nie

wszczął postępowania i z braku dowodów zamknął sprawę. Dziennikarki nie zdobyły
oficjalnego stanowiska PIP i świadomie podały zmanipulowaną informację.
W innym fragmencie tekstu autorki materiału postawiły zarzut, że jest wyraźny konflikt
interesów, ponieważ „Robert Kazimierski, jako szef Centrum Medialnego w Caritas Polska
jest jednocześnie pracownikiem firmy Commee Bridge”. Tymczasem dziennikarki całkowicie
pominęły informację przesłaną przez spółkę i Caritas Polska, że Robert Kazimierski nigdy nie
był zatrudniony w Caritas Polska i jest oddelegowanym pracownikiem Commee Bridge, w
ramach realizowanej umowy z organizacją charytatywną. Jak to możliwe, że mając takie
wyjaśnienia dziennikarki pomijają je i sensacyjnie podają nieprawdziwą informację?
Dziennikarki napisały o fakturze wystawionej przez firmę Commee Bridge, sensacyjnie
podając jej wysokość. Świadomie użyły kwoty bez wyjaśnienia. Nie napisały, że była to
opłata za przeprowadzenie kampanii, która polegała na zebraniu funduszy dla Caritas, i że
dzięki temu na konta Caritas wpłynęło niemal pół miliona złotych na cele pomocowe. Faktury
pokrywały wyłącznie koszt wielomiesięcznej pracy zatrudnionych ekspertów. Pominięto te
informacje, dzięki czemu wydźwięk artykułu był bardziej sensacyjny. Podobnie z formą
działalności firmy, którą całkowicie wypaczono. Commee Bridge nie ma biura, bo jej eksperci
pracują w siedzibach klientów. Są zatrudniani do konkretnych projektów. Jak to opisały
dziennikarki? „Wirtualne zlecenia, firma nie ma prawdziwego biura, zatrudnia sezonowych
pracowników (…) jak kościół mógł zaufać takiej firmie?”. Dziennikarki nie skontaktowały się
z prezes zarządu, nie umożliwiły też wypowiedzi Robertowi Kazimierskiemu, jednocześnie
stawiając ich w złym, sensacyjnym świetle, które naraża ich na utratę wiarygodności. Cała
publikacja miała na celu zdyskredytowanie działań księdza Marcina Iżyckiego oraz firmy,
która w nowoczesny sposób wspierała działalność organizacji, świadcząc dla niej usługi.
Niewiele trzeba aby w społeczeństwie, bardzo wrażliwym na informacje o
nieprawidłowościach, wzbudzić poczucie skandalu i utraty wiarygodności.

Episkopat sprawdził
Reakcja Kościoła nie mogła być inna jak dogłębne zbadania sprawy. Komisja charytatywna,
która powołała zespół audytorski, przez kilka miesięcy sprawdzała dokumenty, przelewy,
opinie i informacje z artykułów. Rozmawiała też z byłymi pracownikami, którzy poza żalem,
że już nie pracują w Caritas Polska, nie wskazali żadnych dowodów na łamiące prawo

praktyki. Efektem pracy specjalnej komisji był raport, który nie potwierdził ani jednego
zarzutu z artykułów prasowych. W specjalnym komunikacie podano informację, dotyczącą
współpracy z firmą Commee Brdige: „podjęta współpraca między tymi podmiotami
dokonywała się w zgodzie z przepisami prawa cywilnego”. Dokument z wewnętrznego
śledztwa został odczytany biskupom podczas zebrania plenarnego Episkopatu i
podsumowany przez nich brawami. Tak skończyła się historia wywołana fake newsami, które
uderzyły w kościelną organizację.

Bezmyślny przedruk
Jednym z najbardziej szokujących zjawisk, które towarzyszyły sprawie było masowe,
bezrefleksyjne udostępnianie, przedruk a nawet podgrzewanie nieprawdziwych informacji
przez duże, znaczące media. Ciężko w to uwierzyć, ale doświadczone redakcje dopuściły się
bezprawnego przepisania informacji, rzekomo ustalonych przez dziennikarzy w głównym
artykule. Według prawa, każdy podmiot publikujący materiał, również pozyskany z
przedruku, ma takie same obowiązki jak pierwotny twórca, czyli zachowanie szczególnej
staranności i rzetelności, zwłaszcza sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych
wiadomości. Jeden z portali poszedł jeszcze dalej. Aby zwiększyć popularność artykułu
przeredagował oryginalny tytuł i napisał: „Szemrane interesy w Caritas Polska”.

O jeden most za daleko
Dziś po wpisaniu w wyszukiwarce google hasła „Marcin Iżycki”, „Robert Kazimierski”,
„Commee Bridge” czy „Caritas Polska” łatwo trafić na szkalujące treści, które nigdy nie były
oparte na prawdzie. Wielu czytelników pozostaje ze świadomością skandalu w kościelnej
organizacji. Dojmującego obrazu polskich mediów dopełnia fakt, że żadne z nich już nie
interesuje się finałem sprawy i całkowitym obaleniem nieprawdziwych informacji. Caritas
Polska i Commee Bridge nie są pierwszymi ofiarami fake newsów. Z zapowiedzi Commee
Bridge wynika, że jest przygotowywana bezprecedensowa ofensywa sądowa przeciw
mediom, które wzięły udział w tej fake newsowej kampanii.